30 godzin w powietrzu bez przerwy na siku? Brzmi jak niezły wyczyn! Właśnie taki wyczyn zrealizowały amerykańskie bombowce B-2 Spirit podczas ostatniej misji, która miała na celu atak na irańskie obiekty nuklearne. Kto by pomyślał, że maszyny tak potężne i precyzyjne będą musiały zmagać się nie tylko z systemami obrony, ale także z… potrzeba fizjologiczną swoich załóg?
Według nieoficjalnych informacji, operacja nie była byle jakim spacerkowaniem po niebie. Bombowce B-2, nazywane „duchami”, wykonały prawdziwe powietrzne maratony, przelatując przez ponad 11 tysięcy kilometrów, tankując w trakcie misji, ale bez zbytnich przerw na odpoczynek. I pomyśleć, że dla mnie w samolocie zdarzają się dramy z powodu nieaktualnych informacji o dostępności toalety!
No właśnie, B-2 to nie są typowe maszynki do latania. Zbudowane przez Northrop Grumman, te bombowce mają taką technologię stealth, która sprawia, że są prawie niewidoczne dla radarów. Ich charakterystyczny kształt latającego skrzydła, brak usterzenia pionowego oraz powłoka pochłaniająca fale radarowe to składniki, które czynią je idealnymi do takich misji. Po prostu nie masz szans załapać się na radar, nawet gdybyś mocno się starał!
Operacja zaczęła się od wyjazdu z bazy Whiteman w Missouri. Trump pewnie odetchnął z ulgą, gdyż jego „zabawa” z Iranem w końcu nabrała tempa. Zresztą, użycie B-2 to nie był przypadek; to jedyny samolot na świecie, który może przenieść te gigantyczne 15-tonowe bomby penetrujące o nazwie MOP, zwane inaczej „bunker buster”. Te potwory są tak masywne, że są w stanie przebić się przez kilkadziesiąt metrów zbrojonego betonu!