Categories Wydarzenia

Izrael na tropie – atak na Iran wymierzony w bazy wojskowe i zakłady uranowe

W piątek rano na Bliskim Wschodzie zapanował zgiełk, który przypominał bardziej scenariusz akcji filmowej niż rzeczywistość. Izrael rozpoczął bezprecedensowe ataki na Iran, używając przy tym technik, które przypominałyby typowy odcinek jakiegoś filmu akcji w stylu „Mission Impossible”. A wszystko to z jednego prostego powodu: „Mamy was na celowniku!”

Siły Obronne Izraela zaprezentowały swoje plany w spektakularny sposób, pokazując mapę Iran z oznaczeniem celów ataku, które zresztą szybko zrealizowano. Na celowniku znalazły się nie tylko obiekty militarne, ale też irańskie zakłady wzbogacania uranu w Natanz. Netanjahu powiedział: „Chcemy zneutralizować zagrożenie, zanim będzie za późno”, co po raz kolejny pokazuje, że w jego repertuarze politycznych zagrań, dramatyzm jest na pierwszym miejscu.

Izrael w ramach Operacji Powstający Lew zapowiadał, że nie zamierza się zatrzymywać. „Będziemy atakować, dopóki będziemy musieli!” – oznajmił premier. Ciężko jednak nie dostrzegać, że wszystko to przypomina choreograficznie ułożoną bitwę, którą niektórzy mogą oglądać z popcornem w dłoni. W międzyczasie Iran wzmagał swoje działania odwetowe, robiąc z dronów i pocisków balistycznych prawdziwe armadne cuda.

W Iranie sytuacja zmieniła się w błyskawicznym tempie. Władze ostrzegały, że będą „bez ograniczeń” reagować na izraelskie ataki. „Terrorystyczny reżim okupujący Jerozolimę przekroczył wszelkie granice!” – grzmieli irańscy politycy, to jest to, co nazywamy gorącą wymianą zdań.

Ciekawostką w kontekście tego konfliktu jest to, że Iran posiada jedne z największych zasobów gazu ziemnego na świecie, co sprawia, że każdy atak na jego instalacje może prowadzić do poważnych konsekwencji nie tylko regionalnych, ale także globalnych, wpływając na ceny energii i bezpieczeństwo energetyczne innych krajów.
Zobacz również:  Prezes serwisu Cinkciarz trafi do aresztu? Decyzja sądu już wkrótce