W grudniu zeszłego roku świat ujrzał zwiastun długo oczekiwanego „Wiedźmina 4”, a razem z nim zrodziła się burza w internetach. Dlaczego? Otóż, główną postacią gry nie będzie klasyczny Geralt z Rivii, a postać, którą już dobrze znacie, czyli Ciri. I tu zaczyna się cała zabawa, bo niektórzy fani nie mogą się pogodzić z tym, że w bardziej kobiecej skórze i to jeszcze w roli Wiedźmina!
Na Twitterze i innych platformach społecznościowych dało się zauważyć prawdziwy festiwal hejtu. „Ciri, co oni ci zrobili?”, „Wiedźmin 4 to nieśmieszny żart, bo kobieta na czołówce!” – pisały najczęściej sfrustrowane głosy. Gdyby tylko te komentarze tak łatwo przechodziły do porządku dziennego, ale niestety, nie każdy graczyk rozumie, że opowieści o Wiedźminie są znacznie szersze niż tylko Geralt w roli głównej.

Część graczy komentuje również wygląd Ciri, która obchodzi się już z wiatrem po czterdziestce. Jakby to nie miało znaczenia, bo w końcu to tylko gra! Ale hej, będąc w roli Ciri, nie tylko wesprze się różnorodność, ale również zabierze nas w iście epicką podróż. Deweloperzy z CD Projekt RED zapewne nie obawiają się wyzwań – ot, zaproponowali nam wiedźminkę, bo… czemu nie?
Podsumowując, niech złość fanów, którzy nie potrafią ogarnąć nowego kierunku „Wiedźmina 4”, nie przesłoni nam radości z tego, że pojawia się nowa odsłona tej kultowej serii. Ciri jako wiedźminka to jak nowy oddech w tej pełnej przygód opowieści. A hejterzy? Cóż, będą musieli zwyczajnie zaakceptować, że czas na zmiany, które tkwią głęboko w naszej popkulturze. Zamiast narzekać, lepiej zaakceptować to z otwartymi ramionami – wszyscy wiemy, że i tak w końcu przyjdzie czas, by zrelaksować się i zagrać w to nowe arcydzieło, bez względu na płeć głównej postaci!


