Witaj w erze technologicznych nowinek, gdzie zamiast psów z futrem mamy robo-psy z metalowymi grzbietami patrolującymi granice! Właśnie taką armijną innowację zaprezentowały Chiny przy granicy z Rosją. Aż trudno uwierzyć, że to nie scenariusz nowego filmu science fiction, a rzeczywistość, której jesteśmy świadkami. Czworonożne roboty z karabinami na plecach majestatycznie suną przez trawiaste tereny, sprawiając, że tradycyjni żołnierze mogą odetchnąć z ulgą (i może nawet na chwilę obudzić się z koszmarów, w których stają w obliczu strzałów).
Robo-psy zaprezentowane przez Chińską Armię Ludowo-Wyzwoleńczą (PLA) mają na celu nie tylko wspieranie ogniowe, ale także patrolowanie trudnych terenów, gdzie ludzie musieliby zostawić swoje ciepłe łóżka i wyruszyć w przerażającą niepewność. Wyposażone w systemy łączności, które pozwalają im poruszać się w zespole z innymi jednostkami, te metalowe czworonogi są w stanie pokonywać przeszkody i dostarczać nieocenione dane wywiadowcze.

A co z ich potencjalnym „uzbrojeniem”? Jak wykazały ostatnie ćwiczenia, stojące na straży wolności roboty są nie tylko zestawem najnowszych technik, ale także pełnoprawnymi uczestnikami wojennego tańca z karabinami na plecach. Podczas manewrów w północnych Chinach, jeden z tych robo-psów, ważący około 50 kg, mknął przez pole bitwy niczym metalowy szermierz, strzelając do symulowanych celów. Zgaduję, że „pudło” nie wchodzi w grę!
Warto również zwrócić uwagę na szerszy obraz sytuacji. Chińska armia, jak czujny lis w norze, nie chce pozostawać w tyle za innymi krajami, które już wdrażają swoje własne formy robotyzacji wojskowej. Amerykańscy sojusznicy – w tym słynny przez swoje osiągnięcia Vision 60 – także odpalili w kierunku robotyzacji, co sprawia, że każdy wojskowy konkurowałby teraz nie tylko w bieganiu z bronią, ale także w programowaniu robotów.