Co może się wydarzyć, kiedy na scenie występuje jedna z najpopularniejszych raperów w Polsce? Zazwyczaj emocje, świetna zabawa i mnóstwo wrażeń. W Sławie podczas koncertu Bambi, niestety, wszystko to poszło jakby nieco nie tak – ogień wzięty ze sceny okazał się dosłowny! Tak, to nie żart – pożar podczas koncertu to coś, co zapamięta się na długo.
Bambi to teraz jedna z największych gwiazd na rapowej scenie, a jej koncerty przyciągają tłumy fanów. Wraz z zakończeniem ostatniej trasy koncertowej, która odwiedziła m.in. Wrocław, Warszawę i Sopot, raperka przygotowuje się do intensywnego lata festiwalowego. Gdy jednak wyszła na scenę Rap Stacji w Sławie, mogła się spodziewać dosłownie wszystkiego, tylko nie ognia z food trucka w roli głównej.
W środę, 10 lipca, tuż po godzinie 20:44, podczas jej występu, jeden z food trucków (tak, ten od Pasibusa) postanowił dodać nieco pikanterii do koncertu i stanąć w płomieniach. Na początku Bambi była zdezorientowana, gdy nagle mikrofon przestał jej działać. „Co, za cyrk?” – pomyślała pewnie, a w międzyczasie na scenie zapanowała „zadyma”.
Wyświetl ten post na Instagramie
Płomienie szybko objęły wnętrze przyczepy, a gęsty dym unosił się w powietrzu, tworząc dość surrealistyczną atmosferę. Szybka akcja strażaków, którzy wbiegli na teren festiwalu, sprawiła, że ogień został opanowany, ale niestety nie obyło się bez ofiar – jedna pracownica food trucka trafiła do szpitala z poparzeniami. Wygląda na to, że nikt nie może w Sławie mieć łatwego życia – kto wie, może nad tym festiwalem wisi jakieś fatum!
Tradycja musiała się dopełnić, bo to już drugi rok z rzędu, kiedy koncert Bambi na Rap Stacji kończy się w niecodzienny sposób. Rok temu deszcz spadł z nieba jak z nikąd, a teraz to ogniste show przekroczyło wszelkie oczekiwania. „Zarapuję jak Jay-Z, robię papier z waszą queen. I rozpalę, i rozpalę całą scenę, robię dym” – śpiewała wtedy Bambi, co potem nabrało zupełnie nowego znaczenia.
Ostatecznie koncert mógł być dłuższy, ale mimo wszystko, Bambi była w stanie wznowić pokaz i podnieść atmosferę po tym niespodziewanym „przerywniku”. Organizatorzy festiwalu nie wydali żadnych oficjalnych komunikatów, co dobrze wróży – to znaczy, że nikt więcej nie ucierpiał, a festiwal trwał dalej. Cóż, miejmy nadzieję, że przyszłoroczne wydarzenia będą odbywały się bez takich niespodzianek! Dla Bambi i jej fanów to musi być koniec tych ekstremalnych przygód!